Rozważania na I Niedzielę Wielkiego Postu -  18.02.2024

 

 

  Fragment książki Agnieszki Myszewskiej- "MODLITWA - NIEUSTANNA WYMIANA MIŁOŚCI" - wydanej przez Wydawnictwo eSPe – 2002  

 

WALKA DO OSTATNIEGO TCHNIENIA

Bracia pytali abbę Agatona:
Ojcze, która cnota lub dzieło
jest najtrudniejsze ze wszystkich?
Odrzekł: Wybaczcie - wydaje mi się,
że nie ma trudu tak wielkiego jak modlitwa.
Bo zawsze kiedy człowiek chce się modlić,
nieprzyjaciele starają mu się przeszkodzić;
wiedzą bowiem, że mu inaczej nic nie zrobią,
jak gdyby go tylko powstrzymywali od modlitwy.
I w każdym innym ćwiczeniu,
jakiego by się człowiek podjął,
jeżeli jest wytrwały, zdobywa łatwość;
w modlitwie zaś aż do ostatniego tchu
potrzeba walki.



Nie ma trudu tak wielkiego jak modlitwa.

  Jeżeli nie żyjemy w klasztorze, gdzie są wyznaczone godziny modlitwy, określające jej czas, tak jak słońce i księżyc wyznaczają pory roku, dni i lata (por. Rdz 1,14-15)), wejście w modlitwę i pozostanie w niej jest trudne. Niekiedy bywa naszą nieustanną porażką. Wyrwaniem czasu z paszczy codziennych spraw. Powodem do smutku, gdy czujemy w głębi siebie pragnienie, słyszymy w sobie wołanie, ale nie mamy czasu, by dojśc do źródła, albo ten czas marnujemy. I tu nie chodzi o to, by siebie oskarżać. Sami wiemy, ile tak naprawdę wkładamy trudu w to, aby spotkać się z Bogiem. Sami wiemy, jak odpowiadamy na nasze pragnienie bycia z nim. Tu chodzi o to, by wiedzieć, że modlitwa jest trudna i że trzeba o nią zabiegać. Jest ona bowiem delikatnym uściskiem Oblubieńca, który się nie narzuca, który czeka, ale nigdy nie przestaje kochać.

Ja śpię, lecz serce me czuwa...

  Pragnienie modlitwy jest w nas głęboko ukryte, tkwi w samym centrum tego, kim naprawdę jesteśmy. Zapisane jest na dnie naszego serca. Jest to wspomnienie tego, kim byliśmy, zanim grzech nie zamknął nas w ciasnych bramach umierania, wspomnienie nieustannej obecności Pana, przechadzania się w Jego obecności i oglądanie Jego chwały, cokolwiek by to znaczyło, wspomnienie najwyższego szczęścia i zachwytu, nieustannej pieśni i tańca przed Jego obliczem. Wspomnienie jedności z innymi i z całym światem. To wszystko, co kiedyś było, lecz teraz zostało utracone.

  Ciąży na nas cudzy los i cudza wina. Inne stworzenia są jak inne krainy, z którymi kiedyś człowiek zerwał kontakt i teraz widzi je tylko od zewnątrz, z dystansu - albo prowadząc z nimi wojnę, albo utrzymując dośc niepewne zawieszenie broni. (J.R.R. Tolkien, O baśniach)

  Grzech sprawił, że usnęliśmy ciężkim snem śmierci. Oddaliliśmy się o tysiące lat świetlnych od tego, kim byliśmy i zapomnieliśmy o wspaniałości Ogrodu. Ale coś w nas pozostało. Ów nie mogący unicestwić się obraz Boży, na wzór którego zostaliśmy stworzeni - zamazany, ale jednak obecny. Ukryte wspomnienie na dnie serca.
 
  Jeżeli na początku nie możemy z Nim z bliska rozmawiać, to przecież na początku, że tak się wyrażę, korzystamy z jakiegoś "cienia" Jego majestatu (Orygenes. Druga homilia o Pnp,6).

  Serce, które pośród mroków ciemności i mroków grzechu czuwa, bo wie, że Ten za kim tęskni, jest blisko, że On go nie zostawił. Oczekuje kroków Oblubieńca i wzywa do czuwania. Ale Oblubienica śpi - zmęczona ciemnością świata. Jej drzwi są zamknięte. Tylko serce wygląda przez kraty na zewnątrz, spogląda na ulice i usiłuje zapalić światło, aby rozproszyć mrok, co uśpił Oblubienicę. Wie jednak, że Oblubieniec się spóźnia i jej światło gaśnie, tylko na dnie tli się jeszcze mały, wieczny płomień.

Cicho! Oto miły mój puka!

  I pośród tej najgłębszej nocy Oblubieniec przychodzi. W tej ciszy słychać Jego zbliżające się kroki i słychać kołatanie do zamkniętych drzwi. Pan przybył, aby obudzić śpiącą, aby mały płomień rozdmuchać w ogień, który zapali cały świat. On budzi w nas ukryte pragnienie modlitwy i On to sporawia, że poruszamy się we śnie niespokojnie, bo niespokojne jest serce nasze, dostrzegając Tego, którego się już nigdy nie spodziewało zobaczyć i słysząc głos, którego nigdy nie spodziewano się usłyszeć.

  I z jednego cienia przechodzimy w inny cień, albowiem dla siedzących w królestwie i cieniu śmierci zabłysło światło (por. Iz 9,1), abyśmy z cienia śmierci przeszli do cienia życia (Orygenes. Druga homilia o Pnp,6).

Joomla templates by a4joomla