Fragment książki Pierre-Marie Salingardes OCD – "Modlitwa ubogiego" - wydanej przez Wydawnictwo Karmelitów Bosych – 2010:

 

KSIĄŻKA NA MODLITWIE ?

„Jeżeli chodzi o mnie, to ponad 14 lat nie mogłam oddawać się rozmyślaniu bez pomocy jakiejś książki”.

Święta Teresa z Awilii

  Nasza modlitwa ma jeden cel: pomóc nam odnaleźć Boga w zjednoczeniu z Nim.

  Duch Święty – Pan Darów Bożych, może cudownie dawać siebie i uzupełniać wszystkie ludzkie środki, sprawiając, że wydają owoc. Obdarza sobą tego, kto się oddaje, kto szuka.

  Dla wielu, przynajmniej w niektórych okresach, „zażyłe przyjacielskie obcowanie”, jakim jest modlitwa, nawiązuje się bez trudności – dla każdego w sposób indywidualny. Dla większości jednak nie jest to takie proste. Do tych właśnie, dla których modlitwa „jest drogą bardzo trudną i uciążliwą „ (Ż 4,40), będą skierowane te bardzo proste porady dotyczące korzystania na modlitwie z książki.

CO O TYM SĄDZA ŚWIĘCI KARMELU ?

  Posługując się ulubionym obrazem naszej matki, świętej Teresy, możemy powiedzieć, że dopóki Bóg sam nie nawodni naszego ogrodu, lub dopóki sami nie znajdziemy łatwego i szybkiego sposobu podlewania go, dopóty musimy z ogromnym trudem ciągnąc wodę ze studni. Inaczej doświadczymy bezczynności i oschłości. Innymi słowy, dopóki Bóg w sposób nadprzyrodzony nie da się poznać i miłować, dopóty trzeba zająć naturalną aktywność naszych władz, przynosząc im pokarm.

  To nie zawsze jest łatwe. Jeśli początkujący dają się szybko pochwycić „wielkim pragnieniom” modlitwy, często nie potrafią ich zaspokoić, ani zdecydować, jak najlepiej wykorzystać na to swój czas.

Święta Teresa mówi nam:

  „O początkujących w modlitwie wewnętrznej można powiedzieć, że są podobni do ludzi ciągnących wodę ze studni, co, jak mówiłam, wiele im sprawia trudu. Muszą męczyć się ze zmysłami, aby je trzymać w skupieniu. A ponieważ zwykły błąkać się samowolnie, jest to praca niemała” (Ż 11,9).

  Ta „niemała praca” początków modlitwy jest w ogóle niemożliwa bez pomocy jakiegoś narzędzia. Święta Teresa proponuje nam jedno, bez którego „zaraz się trwożyła”. Jest nim „dobra książka”.

  Nasza matka, święta Teresa bardzo lituje się nad tymi, którym rozmyślanie nad jakimś tematem na modlitwie sprawia trudności. Ona sama bardzo cierpiała z powodu tej niemożności, dlatego podaje im sposób, który tak dobrze jej pomógł.:

  „Potrzeba im więc pilnie oddawać się czytaniu, skoro sami z siebie żadnej przeciwko nim (obcym myślom, niebezpieczeństwom) obrony zaczerpnąć nie zdołają... postępującym tą drogą czytanie bardzo jest pomocne do skupienia ducha, chociażby zresztą czytali niewiele... (Ż 4,8)).

  Tym samym duszom, których chce nauczyć drogi skupienia w towarzystwie Pana, święta mówi jeszcze:

  „Duszom postępującym tą drogą pożyteczne jest używać książki, dla szybszego skupienia się w duchu” (Ż 9,5).

  A w Drodze doskonałości:

  „Inny, także bardzo dobry sposób, to czytanie jakiej książki o dobrej treści. Pomaga ono do skupienia się przy modlitwie ustnej, aby była taka, jaką być powinna” (D 26,10).

  Z tych kilku tekstów wyłania się jedna myśl: unikać tracenia czasu na modlitwie. O ile koniecznie trzeba uszanować działanie Boga, gdy chce On podnieść nas na wyższy stopień modlitwy, gdzie wszelkie czytanie jest już zbędne, a nawet przeciwwskazane, o tyle karygodne byłoby niewykorzystanie naszej zdolności rozmyślania i wystawianie jej na łaskę i niełaskę roztargnień i oschłości, która nie byłaby niczym nadprzyrodzonym. Dopóki Bóg sam nie zawiesi działania rozumu, „powinniśmy nie przerywać jego działania, i rozumowaniem pomagać sobie do rozmyślania. Inaczej pozostaniemy tępi i zimni...” (Ż 12,5). Bądźmy pewni, że „gdy Pan podnosi do wyższego stopnia... natychmiast się to pojmuje”.

  Z wielką serdecznością wielka Teresa zwierza się nam ze swego własnego doświadczenia. Mówi o okresie ciężkiej choroby, na którą zapadła po nowicjacie w klasztorze Wcielenia – miała więc około dwadzieścia trzy lata:

  „Nie wiedziałam, jak się zachowywać na modlitwie i jakich używać sposobów na skupienie się w duchu” (Ż 4,7).

  Właśnie wtedy otrzymała od swojego wuja słynne Trzecie abecadło, które było dla niej prawdziwym odkryciem.

  „Zaczęłam w pewnych godzinach oddawać się samotności, spowiadać się szczegółowo i postępować we wszystkim tą drogą, biorąc sobie tę książkę za przewodnika” (Ż 4,7).

  Dlaczego akurat ten „przewodnik”? Teresa odpowiada:

  „Daru rozmyślania rozumem Bóg mi nie użyczył ani przedstawiania sobie rzeczy duchowych za pomocą wyobraźni” (Ż 4,7).

  Zanim Bóg oddał siebie Teresie, przez długi okres osiemnastu lat jej modlitwa była uciążliwa i mozolna.

  „Przez cały ten czas nigdy, z wyjątkiem dziękczynienia po Komunii, nie odważyłam się przystąpić do modlitwy bez książki...” (Ż 4,9).

  To doświadczenie „Mistrzyni życia duchowego” zawiera pewne przesłanie. Zbyt często ci, którzy poświęcają się modlitwie uważają, że wspieranie się książką byłoby ujmą dla ich honoru. Tak niewiele było w ich życiu okresów, kiedy spokojnie obywali się bez książki, że powrót do niej wydaje się im upokarzający. W swoich zwierzeniach święta Teresa ukazuje więcej pokory o zdrowego rozsądku: na modlitwie pragniemy zjednoczyć się z Bogiem, jeśli On nie przychodzi ku nam, podejmijmy środki, aby iść ku Niemu.

  Święta Teresa od Dzieciątka Jezus ma podobne zdanie odnośnie książek. Przed wstąpieniem do Karmelu:

  „Żywiłam się czystą mąką zawartą w Naśladowaniu: była to jedyna książka, która mi przynosiła pożytek...” (A 47r).

  A później po przeczytaniu dzieła O. Arminion:

  „Wszystkie wielkie prawdy religijne, tajemnice wieczności, przepełniały moją duszę nadziemskim szczęściem” (A 47v).

  A kiedy była w Karmelu:

  „Ileż światła zawdzięczam dziełom Naszego Ojca św. Jana od Krzyża! ...W wieku lat siedemnastu i osiemnastu nie miałam innego duchowego pokarmu” (A 83r).

  Dopiero później Teresa nie będzie już wcale posługiwać się książkami, ponieważ wszystkie pozostawiały ją „w oschłości”:

  „Umysł mój staje się niezdolny do rozmyślania” (A 83r).

  Nawet w tym stanie, który u małej Teresy oznaczał autentyczną, choć ciemną kontemplację, nie uważała ona, by korzystanie na modlitwie z książki było czymś niegodnym. Osiągnąwszy już szczyty miłości, gdzie cieszyła się zjednoczeniem z Bogiem, nie wahała się powracać do tego ubogiego środka, do środka ubogich:

  „W tej niemożności przychodzi mi z pomocą Pismo Święte i Naśladowanie... Pomocą w modlitwie jest mi jednak przede wszystkim Ewangelia” (A 83r); por. także B1r).

  To prawda, że książka nie była jedynym środkiem używanym przez Teresę z Lisieux.

  „Nieraz, kiedy mój umysł pogrążony jest w tak wielkiej oschłości, że niemożliwością się staje dla mnie wydobycie z niego choćby jednej myśli jednoczącej mnie z Bogiem, odmawiam powoli Ojcze nasz, a potem pozdrowienie anielskie” (C 25v).

  To nie jest takie istotne. Wystarczy nam wiedzieć, że pod koniec „swego biegu olbrzyma” ku przekształceniu się miłością, „biedny mały ptaszek przeniknięty chłodem” właśnie w książkach szukał czasem pokarmu dla swojej duszy.

  Także siostra Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej, choć bardziej cechowało ją umiłowanie milczenia, poszukiwała w książkach pokarmu dla swojej modlitwy. Wiemy, jakie znaczenie miało dla niej zwłaszcza odkrycie świętego Pawła, „ojca jej duszy”. Jej notatki, listy, rekolekcje itd., wypełnione cytatami z listów świętego Pawła, ukazują, jak dobrze i głęboko go znała. O Żywym płomieniu miłości mówi także;

  „Ta książka sprawia radość mojej duszy, która znajduje w niej obfity pokarm”.

  W zapiskach Wspomnień czytamy:

  „Aż do tamtego momentu, dusza ta nie odczuwała tak mocno potrzeby sięgania do naszych Świętych Ksiąg. Na modlitwie czerpała obficie ze zdroju żywej wody. Wtedy dogłębnie pojmowała znaczenie Pisma Świętego, a szczególnie wspaniałych listów św. Pawła...”

  Starsze karmelitanki z Dijon przypominają sobie, jak często Wielebna Matka Germana od Jezusa, która była jedyną Przeoryszą Elżbiety, mówiła, że „poza świętym Pawłem czytała jedynie dzieła świętego Jaka od Krzyża, nic więcej!... W każdą niedzielę przychodziła do kaplicy, gdzie był wystawiony Najświętszy Sakrament, właśnie z tą książką, ale przez większość czasu nawet jej nie otwierała...”.

  Święty Jan od Krzyża nie daje, jak uważamy, wyraźnej rady odnośnie książki do modlitwy. Jednak bardzo jasno widać, co o tym sądzi. Czytamy na przykład:

  „By lepiej zrozumieć cechy właściwe początkującym, trzeba zaznaczyć, że i zadaniem ich, i ćwiczeniem jest rozmyślanie za pomocą rozumowania i wyobraźni. Trzeba więc koniecznie dać duszy przedmiot, który by rozważała i roztrząsała...” (ŻPM 3,32).

  Święty bardzo złościł się na kierowników duchowych, przymuszających do rozmyślania dusze, które przekroczywszy już stopień modlitwy, były do tego niezdolne. Jest on nie mniej surowy wobec tych, którzy w ogóle nie podejmują rozmyślania, uciekając przed związanym z nim wysiłkiem.

  „Zdarzają się dusze, które odznaczają się taka cierpliwością w pragnieniu postępu, iż sam Bóg nie chciałby widzieć ich takimi!” (NC 1,5).

 

Joomla templates by a4joomla